BLW a sprzątanie – sprytne pomysły i patenty na mniejszy bałagan i dlaczego warto się w to bawić

BLW to nie jedyne słuszne rozwiązanie w kwestii rozszerzania diety niemowlętom, ale jest wiele jego zalet, które ja bardzo doceniam. Wyobrażam sobie także, że nie każdy jest w stanie przejść przez ten bałagan i stres, że dziecko się zadławi. Szczególnie przy pierwszym maluchu trudno jest mu zaufać. Widzę jednak, że przy drugim dziecku zupełnie inaczej oceniam jego możliwości.

Ponieważ wiele z Was pisze do mnie i prosi o rady jak sobie poradzić z BLW i jakoś zminimalizować straty pomyślałam, że podzielę się z Wami tym jak ja to organizuję, aby całego dnia nie spędzać na myciu, szorowaniu i zbieraniu resztek.

Co to jest BLW i dlaczego warto?

Metoda BLW czyli Baby Led Weaning oznacza, że dajemy dziecku wolną rękę w odstawianiu od piersi. W polskim tłumaczeniu to brzmi Bobas Lubi Wybór jednak to nie oddaje dosłownie treści tego co ta metoda z sobą niesie. Baby Led Weaning znaczy dokładnie: dziecko prowadzi odstawianie od piersi – czyli to dziecko samo decyduje ile będzie jadło mleka mamy albo mleka modyfikowanego, a ile posiłków stałych. Wydaje mi się, że warto to wiedzieć, bo BLW często kojarzy się wyłącznie z tym, że dziecko je samo rączkami, jedzenie pokrojone w słupki albo połączone w placuszki czy klopsiki.

BLW natomiast zakłada, że dziecko równolegle z karmieniem piersią lub mlekiem modyfikowanym zaczyna włączać się do posiłków całej rodziny. Rodzic jest tu tylko tym, kto pomaga mu wybrać produkty dostosowane do jego wieku.

To bardzo naturalna metoda dzięki której ani rodzic ani dziecko nie stresują się rozszerzaniem diety. Wszystko idzie swoim rytmem, a my możemy cieszyć się wspólnie odkrywaniem nowych smaków, kolorów i tekstur.

blw

Jedyną wadą BLW jest bałagan, a zalety?

Zalet BLW jest całe mnóstwo. Wszystko co tutaj wymienię jest oparte na lekturze książek („Moje dziecko nie chce jeść” i „Bobas Lubi Wybór”), konsultacji z pediatrą/konsultantką laktacyjną, fizjoterapeutą dziecięcym i neurologopedą. Spisałam wszystko czego się dowiedziałam i w oparciu o moje własne doświadczenia przygotowałam tę listę. Sama nie jestem ekspertem, a mamą, która po prostu bardzo lubi zgłębiać wiedzę na ten temat. Jeśli chcesz zasięgnąć fachowej porady skonsultuj się z odpowiednim specjalistą.

  1. BLW daje spokój i naturalny rytm w odstawianiu od piersi – dziecko samo kieruje tym ile je i co je, a kiedy jest już zdolne jeść wszystko mama może stopniowo zachęcać je do większej ilości posiłków stałych, a mniejszej ilości tych mlecznych.
  2. To metoda, która sprzyja „lubieniu jedzenia”. Dzieci, które są bardziej asekuracyjne i niechętne nowościom nie będę się czuły do niczego zmuszane. Dzięki temu unikniemy zbędnego stresu przy stole, a przy tym także damy szansę dziecku na poznanie i polubienie jedzenia.
  3. Dziecko będzie miało szansę wybierać to, co samo uważa za dobre dla siebie. Wystarczy, że rodzic przygotuje wybór produktów. Maluchy zazwyczaj wiedzą co im szkodzi i nie sięgają, albo nie zjadają tego co wywołuje u nich alergię.
  4. Zadławienie się teoretycznie jest bardziej prawdopodobne podczas karmienia łyżeczką. Przeczytałam kiedyś, że miejsce gdzie niemowlęta czują odruch wymiotny jest na środku języka czyli bliżej buzi niż dorośli. Kiedy się dławią to dlatego, że ich ciało samo broni się przed zakrztuszeniem i zawczasu wypluwa to co może być niebezpieczne. Karmione dziecko traci kontrolę nad wkładaniem jedzenia do buzi, bo nie robi tego samo. Kiedy widzę, że mój maluch odgryzł duży kawałek jedzenia wyciągam mu go z buzi. Robię to stojąc z tyłu i trzymając jedną ręką głowę w bezruchu, a drugą wskazującym palcem od boku omiatam buzię, tak by nie wepchnąć mu tego jedzenia głębiej. To są sytuacje sporadyczne, bo dzieci zazwyczaj same szybko się takiego kawałka pozbywają. Najważniejsze jest, by dziecko było cały czas pod naszym okiem.
  5. Owszem trzeba dzieci obserwować, ale tutaj nie trzeba ich karmić. My mamy wolne ręce i możemy w spokoju jeść swoją porcję. Jak równy z równym 😊
  6. BLW daje dzieciom świetną okazję do rozwoju. Uczą się małej motoryki. Same łapią jedzenie i celują sobie do buzi. Do tego gryzą, mielą, liżą i robią wszystko co z logopedycznego punktu widzenia jest super ważne.
  7. Możemy gotować dla całej rodziny, a jedynie porcje dla niemowlaka zostawić bez przypraw. Dorośli i starsze dzieci mogą też doprawić jedzenie na talerzu. Ponieważ dziecko jest cały czas karmione piersią lub mm nie musi zjadać żadnej konkretnej porcji. Je ile chce i co chce z tych rzeczy, które mu zaproponujemy. Jest nawet taka zasada, że do pierwszego roku życia mleko matki lub mm jest podstawą diety niemowlaka i tak ma właśnie zostać. Jeśli dziecko mimo stałego posiłku lgnie do mamy i chce mleka nie oznacza, że się nie najadło. Najprawdopodobniej chce po prostu bliskości. A nawet jeśli woli do syta najeść się mlekiem ma do tego prawo. Są dzieci, które w ten sposób funkcjonują dłużej niż rok. To w końcu dzieci nie roboty i nie da się niczego określić od linijki.

Jak przygotowywać takie posiłki, które nadają się dla całej rodziny dowiesz się z mojego ebooka. Kliknij w obrazek, a przeniesiesz się do mojego sklepu. Tam znajdziesz pełny opis ebooka i opinie mam, które już z niego korzystają.

  1. Jeśli papki robisz sama to wychodzi na to samo, tylko jest więcej pracy i sprzątania. Jeśli jednak kupujesz słoiczki to zmieniając metodę na BLW naprawdę sporo zaoszczędzisz.
  2. Maluch, który je w ten sposób szybciej osiąga samodzielność i uczy się używać sztućców. Jest po prostu przyzwyczajony, że jedzenie ogarnia sam, a sztućce to dla niego kolejny poziom wtajemniczenia, a nie zyskanie obowiązku, którego wcześniej nie było.
  3. Metoda BLW wcale nie musi być jedyną, której się trzymasz. Możesz tak jak ja mieszać ją z karmieniem łyżeczką. Ja od czasu do czasu np. zupy lub owsiankę czy kaszkę podaję łyżeczką. Nie zabraniam jednak w trakcie posiłku przejąć tej łyżeczki i próbować jeść samemu. Dzięki temu też nasze dzieci mogły zjeść coś „na wynos” bez wielkiego brudzenia. Wybieram wtedy taki posiłek, który dziecko najbardziej lubi i nikt nie ma stresu, że podczas większych zakupów czy wizyty u znajomych maluch jest głodny. Zawsze w końcu mam jeszcze pod ręką ciepły posiłek: wystarczy, że odchylę bluzkę i jemy.
  4. BLW nie sprawi magicznie, że nie będziesz miała dziecka niejadka. Na to czy dziecko lubi jedzenie i je wszystko prawdopodobnie nie mamy całkowitego wpływu. Istnieją przecież zaburzenia związane z integracją sensoryczną czy problemy rozwojowe na pewnych etapach, których nie da się ominąć. Jeśli jednak dziecko, które z natury jest podejrzliwe, asekuracyjne i nie lubi nowości w tej formie zaprosisz do jedzenia, będzie mu łatwiej się przełamać. To ono będzie tym procesem sterowało i to ono samo siebie nakarmi. Najważniejsze jest by jedzeniu towarzyszyła miła atmosfera i by rodzice dawali dziecku przykład zdrowo się odżywiając. Jeśli my nie jemy chętnie warzyw i owoców nie możemy oczekiwać, że nasze dzieci będą.

blw

Jak się przygotować i od czego zacząć

Skoro wiesz już jakie są zalety BLW i chciałabyś spróbować to przygotowałam listę gadżetów i sposobów, które bardzo ci to ułatwią.

Jedzenie:

Przygotowuj warzywa i owoce pokrojone w słupki. Możesz zacząć od banana i podawać go dziecku, które jest u Ciebie na kolanach. Pamiętaj, że całkowicie samodzielne jedzenie, jest tylko dla tych dzieci, które już siedzą i potrafią same wziąć jedzenie w łapki. Jeśli Twoje dziecko jeszcze nie siedzi, a skończyło 6 miesięcy możesz mu podawać jedzenie do polizania lub rozmiażdżone  w twoich palcach. Rób to trzymając malucha na kolanach.

Inne formy dobre dla maluszków to: kotleciki, klopsiki, gofry, placuszki, bułeczki (mogą być z warzywami lub owocami byle bez soli, pieprzu i cukru). Na start fajne są także chrupki kukurydziane i wafelki ryżowe przeznaczone dla niemowląt. Na początku maluchy mamlą je w buzi aż zmiękną. Z czasem nauczą się gryźć i chrupać.

blw

Zastawa i sprzęty:

Krzesełko do jedzenia –  koniecznie musi mieć tackę. Ja jestem fanką tego z Ikea, bo jest tanie, zajmuje mało miejsca i jest łatwo do umycia. Dla niemowląt jest dodatkowa wkładka do siedzenia, której pokrowiec nadaje się do prania.

Miseczka i talerzyk z przyssawką – to nie jest tak, że one się przytwierdzają na amen. Na pewno jednak ograniczają próby wywalenia wszystkiego na podłogę. Te, które ja mam nadają się do zmywarki. Bardzo polecam szukanie nawet zupełnie nowych na OLX – ja kupiłam nasz talerzyk za 50 zł, bo był dla kogoś prezentem, który się zdublował. Mamy miseczkę Doidy Bowl i talerzyk EZPZ.

Kubek ze słomką – jeśli maluszek nie używa butelki można ominąć wszystkie dzióbki i przejść od razu do słomki. Na początek super jest kubek Tum Tum, a jako następny Bbox (nie jest tani, ale ma możliwość wymiany słomki i faktycznie nie kapie z niego).

Kubeczek do nauki picia – przy jednym i drugim skrzacie furorę u nas robi Doidy Cup. Maluchy piją z niego wodę od samego początku rozszerzania diety, podajemy w nim zupki i kaszki.

Gryzak do podawania pokarmów – taki gryzak można kupić np. w pepco. Może być z siateczką (są wymienne wkłady) lub z silikonowym podajnikiem. Idealny dla rodziców, którzy stresują się, że dziecko się zadławi.

Sztućce – do podawania jedzenia mamy ulubioną metalową łyżeczkę. Mogę jednak polecić kilka par sztućców, które bez problemu można kupić w internecie. Na początek do zabawy u nas sprawdził się niebieski komplet MOM. Mamy też dwie łyżeczki tej samej firmy zmieniające kolor pod wpływem temperatury. Są w komplecie z osłonką do zabrania na wynos. Ich używamy kiedy my coś podajemy dziecku. Na później czyli na całkowicie samodzielną naukę jedzenia polecam zestaw sztućców SKIP HOP ze zwierzątkami.

Śliniaki – z pierwszym skrzatem „niejadkiem” nie było problemu, bo jemu śliniaki nie przeszkadzały. Drugi natomiast walczy jak lew, żeby się śliniaka pozbyć za to jedzenie kocha i mógłby jeść od rana do wieczora. Ja polecam śliniaki silikonowe ze zbiorniczkiem, ale tylko na pewien etap. Później dziecko specjalnie ładuje tam jedzenie i można zwariować. Drugi śliniak, który uwielbiam to taki z rękawami z Ikei. Można go prać. Teraz używamy ze starszym do malowania farbkami.

blw

Moje tricki na mniejszy bałagan

To jest podstawowa i moim zdaniem jedyna wada BLW, że faktycznie bałagan jest dużo większy. Karmiąc w ten sposób już drugie dziecko opracowałam kilka sposobów na to jak sobie z nim lepiej radzić.

  1. Cerata pod krzesełko – są maty specjalnie stworzone w tym celu, ale myślę, że najlepsze bo najtańsze rozwiązanie to zwykła cerata. Kupiłam dwa metry, przecięłam na pół na dwa kwadraty i każdy skrzat ma swoją. Koszt 30 zł na dwoje dzieci. Ceratę można zmyć szmatką albo nawet wrzucić do wanny czy pod prysznic i spłukać.
  2. Przyssawki – o tym już pisałam wyżej. Zdecydowanie utrudniają maluchowi rzuty talerzami.
  3. Podawanie po jednym – kiedy podajesz dużo rzeczy na tackę czy talerzyk na pewno zrobi się z tego bałagan. Jeśli absolutnie nie masz na to siły, albo czasu w danej chwili podawaj po jednym kawałku. Ja tak robię kiedy zaraz po posiłku musimy szybko się zebrać.
  4. Krzesełko łatwe do mycia – nie kupuj krzesełka z wkładem materiałowym albo dużą ilością zakamarków. Im prostsze tym lepsze, a najlepiej kiedy można je wstawić po prysznic.
  5. Poczekaj, aż wyschnie – ja wiem być może to się wydaje obleśnie, ale od kiedy tak robię jestem zdrowsza psychicznie. Ryż, kasza, makaron i inne lepiące się pokarmy zostawiam na ziemi/ceracie aż wyschną. Wtedy wystarczy odkurzyć albo zamieść, a nie trzeba się babrać ulepiona po łokcie. Serio to się opłaca.

blw

Ufff to chyba najdłuższy wpis w historii mojego bloga 😊 Jeśli chcesz dowiedzieć się więcej, albo chcesz zadać mi pytanie zapraszam Cię na #sprytnepogaduchy w czwartek 26.09.2019 o 21:30. To taki mój cykliczny LIVE na Instagramie.

Zobacz także

Jeśli jesteś tu pierwszy raz, zobacz dlaczego warto - Zacznij Tutaj!

Zgadzam się na przetwarzanie danych osobowych i otrzymywanie newslettera zgodnie z polityką prywatności).