Ogarniam się czyli jak planuję miesiąc

jak planuję miesiąc

Zawsze starałam się być jak najlepiej zorganizowana, ale od kiedy na świecie pojawił się skrzat, skuteczne planowanie stało się niezbędne. Robię rozpiski, listy i wypełniam kalendarze. Co najważniejsze udaje mi się tak planować, że summa summarum zyskuję znacznie więcej czasu. A największym wyzwaniem jest tak się zorganizować, by przy naprawdę wielu obowiązkach znaleźć też czas dla przyjaciół i rodziny.

Dlaczego zaczęłam planować miesięcznie

Planowanie miesięczne to dla mnie pewna nowość. Dopóki byliśmy we dwoje nie było nam potrzebne takie długodystansowe organizowanie czasu. Używaliśmy wyłącznie dwutygodniowego plannera i to w większości po to, by tak naprawdę trochę wymyślać „co jeszcze można zrobić”.

Teraz na pewno nie mam już tego problemu i raczej szukam choć pół godziny na odpoczynek. I właśnie dzięki temu, że opracowałam sobie swój sposób organizacji udaje mi się je znaleźć. Co najważniejsze wcale nie spędzam na planowaniu wiele czasu. Weszło mi to tak w krew, że stało się naturalną częścią mojego dnia.

Do zadań związanych z pracą nadal używam Plannera Sprytnej Pani Domu oraz Bullet Journal. Czasem zdarzają się w nich także sprawy domowe, ale tylko takie które dotyczą czegoś co ja sama muszę zrobić.

Jak planuję miesiąc i dlaczego stało się to potrzebne

Mamy tak wiele różnych zobowiązań, że razem z tatą skrzata potrzebujemy wiedzieć co każde z nas ma zaplanowane. Na pewno tych obowiązków wraz z wiekiem skrzata będzie nam przybywać. Na razie musimy ogarniać  jedne jego zajęcia muzyczne i wszelkie sprawy związane z jego zdrowiem. Oprócz tego jesteśmy tuż przed odbiorem mieszkania, dlatego cały czas stopniowo działamy i przygotowujemy się do wykańczania.

jak planuję miesiąc

Oto lista podstawowych rzeczy, które zapisujemy planując nasz wspólny miesiąc:

  1. Wizyty u lekarzy i badania
  2. Zajęcia sportowo-edukacyjne
  3. Wyjazdy
  4. Imieniny i urodziny naszych bliskich
  5. Spotkania
  6. Wyjścia towarzyskie
  7. Sprawy domowe – np. wykupienie ubezpieczenia

To jak planuję miesiąc wynika przede wszystkim z dużej liczby różnych obowiązków i tego, że musimy dzielić się opieką nad skrzatem. Dzięki temu, że tata skrzata wpisuje w plannerze również swoje wyjścia, wiem kiedy jest w domu i kiedy sama mogę zaplanować coś dla siebie. To nam bardzo ułatwia życie, bo możemy podejmować takie decyzje bez dodatkowych telefonów. Oczywiście czasem razem debatujemy nad tym jak poukładać sobie miesiąc, ale wiele dzieje się zupełnie mimochodem.

Planner miesięczny, którego używam ostatnio pochodzi ze sklepu Ogarniam Się. Jest bardzo wygodnie rozplanowany i można z niego wyrywać kolejne strony. Ja po wypełnieniu każdego miesiąca jedną kartkę przyczepiam do tablicy korkowej, którą mamy w kuchni. Dzięki temu wszyscy widzą co nas czeka.

Ile zajmuje mi planowanie

Wbrew pozorom, czyli mimo tego ilu narzędzi do planowania używam, planowanie nie zajmuje mi dużo czasu. Łącznie myślę, że tygodniowo na samym planowaniu spędzam ok. 15-30 minut. Zdecydowanie uważam, że ten czas pozwala mi na zyskanie nawet kilku godzin, bo działam w uporządkowany sposób i nie panikuję przy natłoku obowiązków.

Mój system planowania wygląda tak jak poniżej:

  1. Listy zadań – robię je na bieżąco zapisując to co muszę zrobić, a wiem, że może wylecieć mi z głowy
  2. Planner tygodniowy – trzymam go na biurku i tam mam zaznaczone od razu czynności cykliczne. Resztę dopisuję w trakcie pracy i zawsze przed zamknięciem komputera robię update – skreślam co zrobione i dopisuję to co się pojawiło.
  3. Planowanie pracy długoterminowej – mam takie zadania, które wymagają uporządkowania z wyprzedzeniem nawet 3 miesięcznym. To mam rozpisane w Bullet Journalu. Po prostu raz na jakieś 2 miesiące rozrysowuję tabelki i wpisuję co jest do zrobienia. Łącznie wypisanie wszystkiego na 3 kolejne miesiące zajmuje mi do 30 minut. Takie kalendarze uzupełniam też na bieżąco.
  4. Jak planuję miesiąc – używam plannera miesięcznego, który jest dostępny dla wszystkich domowników.

Jeśli chcecie mieć taki śliczny i bardzo sprytny planner od Ogarniam Się dla moich czytelniczek na hasło: smartnest dostaniecie rabat 10%w ich internetowym sklepie – promocja jest ważna od 30.10-3.11.17r.

A Wy jak planujecie czas całej rodziny? A może wolicie korzystać z innych narzędzi albo aplikacji? Dajcie znać co się u Was najlepiej sprawdza.

Zobacz także

  • U mnie na razie nie ma opcji planowania na miesiąc. Owszem zdarzają się rzeczy, typu koncert, wyjście do teatru, lekarz, które można konkretnie zapisać. Ale niestety reszta, nawet ta związana z pracą zawodową moją i moich bliskich jest dość nieprzewidywalna. Więc zostaje planowanie tygodniowe. 😉

    • W planowaniu chodzi o to, żeby system nam pasował, a nie żebyśmy my dopasowywali się do systemu :)) Także tak trzymaj!

  • Zouza

    Studiuje 2 kierunki i pracuje, do tego związek na odległość i zajęcia fitness. Bez kalendarz bym chyba umarła. Podsunełaś mi pewien pomysł na usprawnienie mojego planowania czasu. Zawsze wyprzedzałam czas o maksymalnie 2 tygodnie a teraz widzę, że o miesiąc to całkiem dobry pomysł 🙂

    • Ja jak widzisz dokładnie tak samo. Najpierw 2 tygodnie, a teraz miesięczne planowanie bardzo mi wszystko ułatwia. A w czym planujesz? W kalendarzu, plannerze, notatniku?

  • Staram sie wszystko planować, też robię rozpiskę na cały miesiąc

  • Ja mam piękny kalendarz i Todoist 🙂 I oczywiście google kalendarz.

    • Ja właśnie nie mogę przekonać się do aplikacji, a chętnie bym przerzuciła część rzeczy do teklefonu. Ostatnio testowałam Nosbee i Evernote. Muszę spróbować też Todoist, może mi się uda 🙂 A poleasz jeszcze jakieś inne aplikacje, czy tak jest według Ciebie najlepsza?

  • U mnie raczej proporcje planowania są na korzyść 85% praca, 5% stałe wizyty u kosmetyczek co 2 tygodnie, a te pozostałe 10 domowo-towarzyskie% to jak się uda wcisnąć 😉

    • A pracujesz na etacie i wychodzisz z domu codziennie?

      • Gorzej! Pracuję na działalność będąc zatrudnioną na etacie (firma nie ma tu spółki), praca poza 9-17 wymaga też ode mnie bycia na eventach (wtedy pracuję np 13-23 na takim Torwarze), czasem podróżowania z miejsca na miejsce i nie ma mnie w domu na przykład 3 dni… i jeszcze do tego jestem tłumaczem freelancerem który ma stałe zlecenia co 3-4 dni 😉

        • O mamuniu, no to ja się nie dziwię, że 85% to praca ;)) Ale staraj się mimo wszystko w tych pozostałych 15% oprócz snu znajdować czas na przyjemności. Czasem lepiej jest się spotkać z kimś na krótko, ale za to częściej i naprawdę ze sobą rozmawiać :)) No i mam nadzieję, że dzisiaj miałaś ten czas dla siebie, choćby teraz – wieczorem.