Jesienna chandra – jak się z nią pogodzić

jesienna chandra

Jesienna chandra przynajmniej moim zdaniem nie jest po to by całkowicie zepsuć nam humor i uniemożliwić działania. Wręcz przeciwnie to dla mnie forma równowagi, która w przyrodzie musi być. Ja tę jesienną chandrę czy nawet depresję odczuwam regularnie, zawsze. Co roku. I prawdę mówiąc wcale mi to nie przeszkadza.

Moja głowa na pogodę reaguje dramatycznie. Wystarczy złe ciśnienie, deszcz, duży wiatr, zbyt ostre słońce czy cokolwiek innego co odbiega od słowa “umiarkowany” i już cierpię. Nie ratuję się hektolitrami kawy, ale faktycznie bez niej trudno jest mi przejść przez dzień. Co jest dość dziwne mimo raczej wybuchowego charakteru mam niskie ciśnienie i potrzebuję dużo snu.

Skrzat skutecznie mi ten sen uniemożliwia, a ja sama po prostu lubię pracować. Dlatego musiałam wypracować jakiś system radzenia sobie z takimi problemami jak jesienne przesilenie.

Jesienna chandra – krok pierwszy

Pogódź się z tym, że o tej porze roku czujesz się źle i nie planuj, że zrobisz to, tamto i jeszcze miliard innych rzeczy. Skoro pogoda nie sprzyja spacerom nie wybieraj się za miasto, by potem narzekać, że całą wycieczkę padało. Takie rozczarowania, które były do przewidzenia mnie przybijają jeszcze bardziej. Nie liczę też na energetyczne poranki, pełne słońca i zapału do pracy. Włączam raczej tryb „przetrwanie” i z zamkniętymi oczami mieszam kaszę dla skrzata, a potem resztkami sił staram się uniknąć wprowadzenia jej w moje i jego włosy.

Kiedy zrozumiałam, że jesienna chandra jest wyłącznie wynikiem zmiany z pełnego optymizmu lata na stan „w oczekiwaniu na święta” przestałam się na ten czas złościć. Wiem, że to wszystko brzmi całkowicie idiotycznie i nie jest to temat na elaborat filozoficzny, ale… często zdarzają się w życiu takie sytuacje, że jesteśmy źli, smutni, a nawet wściekli i właściwie tylko dlatego, że nie chcemy zaakceptować tego co nie idzie po naszej myśli.

Zamiast narzekać zobacz jak jest fajnie

Narzekanie jest super. To nie ulega wątpliwości. Razem z tatą skrzata uwielbiamy sobie ponarzekać – tak dla sportu. Jednak gdy narzekanie pozbawione jest poczucia humoru to zamienia się w zwykłe całkowicie nieproduktywne biadolenie.

Zamiast tego znacznie lepiej jest wyciągnąć z tego czasu to co jest w nim dobre. A serio jest nawet kilka takich rzeczy.

Kilka powodów, dla których warto jest polubić jesień

To prawda, że o tej porze roku czujemy się nieco gorzej, albo nawet mamy te nieszczęsną jesienną chandrę. Za to jest kilka rzeczy, które ja w tym czasie uwielbiam i Tobie też je polecam:

Kolory jesieni.

Zarówno te w przyrodzie jak i w modzie. Jesienne ubrania są piękne i dają dużo swobody. Sweterki, lekkie płaszcze, skórzane kurtki, sztyblety, tenisówki za kostkę, szale, koszule, długie spodnie itd. Granat, butelkowy zielony, bordowy, musztardowy, szary – to te kolory, które najczęściej wybieram o tej porze roku. I jeszcze jesienne paznokcie. To już jest coś wspaniałego.

Czas.

Tak właśnie. Bo jesienią przez to, że mniej jesteśmy na zewnątrz mamy czas na czytanie, oglądanie filmów albo jakieś domowe robótki. Można sobie bezkarnie leżeć na kanapie pod mitycznym kocykiem z jeszcze bardziej mityczną książką. Można nadrabiać seriale używając metody „maratonu”. Można nauczyć się czegoś nowego. Zrobić własną biżuterię, ćwiczyć robótki na drutach, pogotować albo po prostu obejrzeć całe internety.

jesienna chandra

Świece i jedzenie.

To moje ulubione grzeszki jesieni. Tata skrzata świec nie trawi, ale jesienią udaje mi się je trochę sobie popalić, bo szybko da się przewietrzyć dom. Do tego jedzenie jesienią, a właściwie jego skutki łatwiej jest ukryć strojem. Dla mnie bomba.

Gorąca kąpiel z pianką.

Latem to nie to samo. Latem jest gorąco i chce się wziąć szybki prysznic, a najlepiej cały dzień oblewać się zimną wodą. Zimą za to jest tak zimno, że trudno jest w ogóle się rozebrać. Czyli jesień to pora kąpieli – w wannie, z pianką i kulą. Koniecznie musującą.

Dom.

To na pewno nie dotyczy każdego, ale my z tatą skrzata mimo, że lubimy podróżować i wychodzić to w głębi serca jesteśmy domatorami. Lubimy być w domu i cieszyć się świętym spokojem. A jesień to taki czas kiedy jeszcze nie chodzimy na łyżwy, nie wyjeżdżamy na narty, ale już nie są to wakacje.

Mam nadzieję, że dzięki tym powodom jesienna chandra nie będzie dla Was zbyt uporczywa, a i uda Wam się tę porę roku choć troszkę polubić. Na zdrowie! Ale zaraz, a Wy macie jakieś sprytne sposoby na te jesienne humory?

A tutaj dwa moje inne wpisy, które być może także Cię zainteresują:

Jak wstać rano i tego nie żałować

Jak wygospodarować sobie czas na dzień leniuszka

Słyszałaś już o grupie Sprytnych Pań Domu? Nie? Chcesz być super zorganizowana, odpoczywać i realizować swoje pasje? Koniecznie się do niej zapisz klikając w tę grafikę. O tu, tu. Pod spodem 🙂

sprytne panie domu

 

Zobacz także

  • Ja już od dobrych kilku lat jesiennej depresji nie mam – i tak jest mi łatwiej przetrwać tę porę roku 😉

  • Wpis dla mnie, bo ostatnio planowałam masę rzeczy, a potem sobie wyrzucałam, że nie realizuję wszystkiego. Masz rację, chodzi o równowagę w przyrodzie. Jest czas działania i jest czas odpoczynku, i trzeba się z tym pogodzić ☺

    • Dokładnie i nie wymagać o siebie więcej niż jesteśmy w stanie zrobić 🙂 To klucz do braku frustracji :)) Taka jestem mądra, ale oczywiście sama cały czas nad tym pracuję ;))

  • Szczerze mówiąc, w tym roku pogorszenie nastroju i spadki produktywności mnie omijają jak na razie (odpukać!:D). Ale może to dlatego, że ja naprawdę kocham jesień. W niczym nie czuję się tak dobrze jak w botkach, kolorowych swetrach i płaszczu. Nie tęsknię za letnią modą, jesień jest bezkonkurencyjna.
    No właśnie, niby zbyt dużo na produktywności nie tracę, ale tego czasu faktycznie jest jakoś więcej i można bezkarnie oglądać filmy i seriale.
    Też lubię świece. I olejki eteryczne. Aktualnie używam waniliowego, ma mocno słodki zapach, ale bardzo pasuje mi do jesieni 🙂 A co do jedzenia – nie wiem jak to jest możliwe, że dopiero niedawno odkryłam dynię!
    I tak, wieczory w domu to jest to. Muszę upiec jakieś jesienne ciasto, zrobić jesienną herbatę i pograć w planszówki ze współlokatorami. Brzmi jak jesień :))

    • Piękne plany i super, że też tak lubisz jesień. Ja mam dokładnie to samo z modą. Zdecydowanie wolę botki, płaszcze, ciepłe swetry i szale – takie milutkie :))) To wszystko jest kwestią nastawienia :)))

  • Mam nieco podobnie. Też nie lubię tego przejścia z ciepła na zimne, z długiego dnia na krótki. Miałam jednak taki czas gdy jakoś chandra jesienna mnie nie dopadała. Chodziliśmy z mężem wieczorami po kinach i teatrach, bo to przecież czas wszelakich premier. No, ale teraz z racji tego, że mamy malutkie dziecko i jesteśmy sami w Pradz,e to wieczory musimy spędzać w domu a nie na rozrywkach kulturalnych dla dorosłych. I jak syn uśnie wieczorem po 20 myślę sobie “Dzięki Bogu, że jest wieczór. Można w końcu siąść bezkarnie, poczytać i oglądnąć coś na Netflixie. No i nie ma czasu na chandrę;-)