Magia sprzątania i Tokimeki – czy warto je mieć?

magia sprzątania

Magia sprzątania to naprawdę niezłe czary i i zaklęcia. Po tych dwóch lekturach Marie Kondo jawi mi się jako lekko postrzelona kobietka, która wyrzuci wszystko co uważa za zbędne. Czy tego chcesz czy nie. Dlatego jej obecności w domu bała bym się jak najgorszej zmory, ale książki…? Czemu nie.

Dlaczego?

Choć śmieszą mnie one niezmiernie to po przeczytaniu obydwu doszłam do wniosku, że warto je mieć. Marie na pewno kazałaby nam je wyrzucić – jej kolekcja książek to zaledwie 30 pozycji – ale ja myślę, że jest kilka powodów dla których warto znaleźć półkę dla Magii Sprzątania i Tokimeki.

magia sprzątania

Być może jest to najgłupszy powód jaki można podać, ale obie te książki są po prostu ŁADNE. Dla mnie książka jest też ozdobą domu, a takie fajne pastelowe okładki idealnie pasują do kobiecego kącika 😉 Oprócz niepodważalnej urody Magia Sprzątania po prostu mnie rozbawiła. Czyli punkt numer jeden u Marie spełniony – ten przedmiot sprawia mi radość.

Jak Marie zaleca, podziękuję jej za mile spędzone wspólne chwile 🙂 Do tego książki te nie są drogie (szczególnie jeśli kupimy ją w dyskoncie), nie zabierają dużo miejsca i przekazują kilka przydatnych informacji. Tokimeki to nawet taki zeszyt ćwiczeń dla prawdziwego sprzątacza.

Nigdy tyle nie wyrzucę

A tak na poważnie choć wciąż z lekkim przymrużeniem oka. Magia Sprzątania jest przydatną w porządkach ściągawką i motywatorem do większej odwagi. Nigdy w życiu nie zrobiłabym porządków metodą KonMari. Nie lubię mieszkać w pustych pomieszczeniach. Największą radość sprawia mi przytulny dom, który ozdabia mnóstwo książek, piękne świece, rośliny i nie dużo, ale kilka pozornie niepotrzebnych przedmiotów.

magia sprzątania

Rzeczy, które gromadzimy latami to nasza historia. Gdyby moja ciocia, która żyła na przełomie XIX i XX wieku wyrzuciła wszystko co zaleca Marie, nie miałabym tylu pięknych pamiątek. Nie dowiedziałabym się jak ekscytujące było życiu dwudziestolatki w tamtych czasach. Jednym z najbardziej wzruszających momentów w życiu było dla mnie oglądanie sukni ślubnej mojej mamy. Czy gdyby mamę opętała Magia Sprzątania miałabym teraz o czym wspomnieć? Pewnie tak, ale to nie znaczy, że powinniśmy pozbywać się wszystkiego.

Magia sprzątania czy Tokimeki?

Mimo tych rozbieżności zgadzam się z Marie co do istotności porządku w domu. Wyrzucam regularnie to co nie jest potrzebne i pilnuję, by nie kupować niczego co zbędne. Wszystkie te zasady wdrażamy w naszym domu już od jakiegoś czasu i jest naprawdę coraz lepiej. A niedługo przed nami przeprowadzka, czyli idealny moment na pozbycie się kolejnych kurzołapów i śmieci.

magia sprzątania

Jeśli tak jak ja lubicie porządkować, te książki wypełnią Wam czas jak sitcom z miską popcornu. Dla mnie to taka forma rozrywki. Właściwie nie czytam a przelatuje je wzrokiem. Jak większość poradników mogłyby być co najmniej połowę krótsze. Treść na pewno by na tym nie ucierpiała, ale głupio przecież wydać książkę która ma tylko 100 stron.

Gdybyście chciały zdecydować się tylko na jedną bardziej polecam chyba Tokimeki. Magia sprzątania jest bardziej ogólna i zawiera znacznie mniej praktycznych porad. Swoją drugą książkę Kondo nazwała „magią sprzątania w praktyce” i faktycznie ilustracje i porady spełniają tę funkcję.

magia sprzątania

Sprzątanie jest super, ale trzeba umieć to robić

Z praktycznego punktu widzenia wiele z tych porad jest bardzo zasadnych. Na przykład sprzątanie według kategorii. Jako wieloletni sprzątacz (generalne porządki przynajmniej dwa razy w roku) sama zdążyłam już odkryć tę opcję. Nie sprawdza się ona jednak zawsze. Teraz kiedy większość czasu wypełnia mi opieka nad bobasem nie mam takiego dnia by wywlec wszystko na środek pokoju, sortować a potem układać.

Teraz dużo lepszą metodą jest dla mnie sprzątanie po jednym meblu. Nie jestem w stanie wygospodarować więcej czasu. Gdybym chciała wszystko naraz posprzątać pewnie przez miesiąc chodziłabym po śmieciach.

Próbowałam także sposobu składania, do którego Marie przekonuje w Tokimeki. Nic z tego. Po dwóch tygodniach był jeszcze większy bałagan, bo składanie w ten sposób nie wchodziło mi w nawyk. Pionowe ułożenie zmieniało się w jeden wielki bajzel.

magia sprzątania

Tak, jestem na tak

Podsumowując obydwie książki. Magia sprzątania to zdecydowanie przyjemniejsze czytadełko. Lektura w sam raz na jeden wieczór. Może jednak natchnąć do naprawdę dużej zmiany. Tokimeki to już taka mała encyklopedia sprzątania według metody KonMari. Mnie osobiście w całości nie przekonuje, ale z pełną odpowiedzialnością stwierdzam, że warto ją poznać. I może jeszcze na koniec ostatni argument za: zapalony sprzątacz zobaczy w niej źródło pomysłów i rozrywki a notoryczny bałaganiarz wiedzę o tym jak sprzątać, utrzymywać porządek i być może nabierze chęci do zmian.

Zobacz także

  • Mnie, jako miłośniczkę książek, Magia Sprzątania nieco zdenerwowała i po Tokimeki już nie sięgnęłam. Jak można wydać książkę w formie papierowej i jednocześnie zachęcać do bezwzględnego wyrzucania książek? Albo jak można mówić o docenianiu duszy rzeczy, po czym radzić, żeby wydrzeć z książek tylko te strony, które cię interesują… Absurd. Mnie ta metoda niestety nie przypadła do gustu 🙂 Więcej w mojej recenzji, zapraszam:
    https://blogbooksandbeauty.wordpress.com/2016/09/06/o-tym-jak-nie-sprzatac/

    • To prawda, Pani Marie jest pełna sprzeczności i hipokryzji. Jednak jeśli chodzi o poradnik o sprzątaniu i organizacji to Tokimeki jest znacznie lepsza niż Magia Sprzątania. Mnie w tych książkach najbardziej mimo wszystko drażnił kiepski język. Ale tak lubię te tematy i ładnie wydane książki, że się na nie skusiłam – oczywiście kupiłam w dyskoncie ;))

  • Ja właśnie lubię minimalizm, wyrzucam rzeczy, które nie są mi już potrzebne. Nie lubię ich gromadzić. Rzeczywiście, bardzo ładne te książki, przyciągają wzrok. 🙂

    • Ja zgadzam się z tym, że trzeba pozbywać się wszystkiego co nie jest potrzebne… zależy tylko jak szeroka jest nasza definicja potrzeby 😉 a książki tak śliczne :))

  • Nie czytałam jeszcze tych książek ale zawsze jak je widziałam to przymierzałam się do nich. Lubię mieć posprzątane, ale sam proces sprzątania to już nie bardzo 😉

  • U mnie sprawdziło się pionowe układanie. 🙂 Mam tylko Magię Sprzątania, ale chętnie zajrzę do Tokimeki.

    • O widzisz, zazdroszczę 🙂 Mi się idea pionowego układania bardzo podoba, ale no niestety nie umiem się tego trzymać – trzeba akceptować swoje ułomności 😀