Czy warto oszczędzać i planować większe wydatki?

wydatki

Odpowiedź na to pytanie jest tak prosta, że trudno jest wymyślić coś zaskakującego. Po prostu warto i tyle. Ale co kieruje tymi, którzy naprawdę oszczędzają i planują większe wydatki? Nie wiem co myślą inni, ale wiem co kieruje nami. To po prostu święty spokój.

Opisałam tutaj kilka powodów, dla których warto przyłożyć się do rozsądnego oszczędzania. I kilka metod na to jak bez bólu wdrożyć oszczędne nawyki w życie i zachować je na zawsze.

Równowaga i przewidywalność – czyli po co oszczędzać

Moim zdaniem to właśnie daje nam umiejętność oszczędzania pieniędzy i planowania większych wydatków. Ja sama lubię spontaniczne decyzje i spontaniczne pomysły, ale w sferze finansowej po prostu bałabym się tak postępować. Nie chodzi mi o to, aby każdy nawet najmniejszy wydatek skrupulatnie planować i wyliczać dostępne możliwości. To raczej sposób myślenia, który trzeba w sobie rozbudzić. Jeśli wchodzę do nowego sklepu, to zamiast patrzeć na cenę za opakowanie, patrzę na cenę za kilogram czy litr i już. To są proste rzeczy, które pozwalają sprawnie kupować, ale przy tym nie wydawać niepotrzebnie za dużo pieniędzy.

Może trudno to przyznać, bo mówi się, że pieniądze szczęścia nie dają, ale na pewno dają spokój. Nie ma nic lepszego niż finansowa stabilizacja i poczucie bezpieczeństwa szczególnie w sytuacjach gdy np. od pieniędzy zależy nasze zdrowie. Kilka razy w życiu miałam sytuację, w której nagle ze względu na chorobę musiałam nagle wydać kilkaset złotych. Nie miałam wtedy czasu na uzbieranie tych pieniędzy, po prostu musiałam je mieć: teraz, zaraz, już! Gdybym wcześniej pozwalała sobie na bezsensowne wydatki, czyli dla mnie te typowo konsumpcyjne jak niepotrzebna torebka, po prostu nie miałabym czym zapłacić za badania i leki.

wydatki

Spontaniczne wydatki dzięki planowaniu

Jest tutaj pewien paradoks, bo to właśnie rozsądne zarządzanie domowym budżetem daje nam możliwość podejmowania spontanicznych decyzji. Gdy mamy odłożone pieniądze i wiemy co nas czeka w najbliższym czasie, łatwiej jest nam wpaść na totalnie spontaniczny pomysł i po prostu go zrealizować.

Bo czy byłoby możliwe wyskoczyć gdzieś na weekend czy choćby pójść na nieplanowany obiad do knajpy gdybyśmy tych pieniędzy nie mieli? No właśnie nie. Musielibyśmy, albo rezygnować z takich było nie było fajnych aktywności lub żyć na duży kredyt. Dzięki oszczędzaniu mamy zapas, który możemy przeznaczyć na spontaniczne przyjemności.

Nie używaj karty kredytowej jeśli nie musisz

Ja nawet takiej nie mam. I dobrze, bo nic mnie nie kusi. Co więcej od zawsze tak gospodaruje swoją kasą by jednak mieć zawsze coś w zapasie. Zdaję sobie sprawę z tego, że nie każdy zarabia tyle, by pokryć wszystkie swoje potrzeby. Jednak jeśli realnie Twoje zarobki, mogą wystarczyć na normalne życie, nie zadłużaj się.

To ogromny komfort nie musieć stresować się spłatą długów, a przy tym decyzja o wzięciu naprawdę niezbędnego kredytu, jak ten na mieszkanie, jest nie tylko łatwiejsza, ale też w ogóle możliwa. Planowanie na co wydamy swoje ciężko zarobione pieniądze to kwestia wyboru. Ja lubię myśleć, że teraz czegoś sobie odmawiam, by kiedyś móc mieć to na co mam ochotę. I pewnie wiele osób powie, że trzeba żyć chwilą, bo nigdy nie wiadomo co nas spotka. Owszem nie wiadomo. Ale jeśli coś ma sprawić, że będę się czuła szczęśliwa to o ile nie jest to absolutnie odpalony pomysł to sobie to kupię. Chodzi mi raczej o to, by myśleć przed wydatkiem, czy ta rzecz naprawdę jest warta tych pieniędzy i tej pracy, którą wykonałyśmy, by je zarobić.

Jak planować wydatki, by nie zwariować

Absolutnie nie uważam, że planowanie wydatków powinno być czymś stresującym. Wręcz przeciwnie moim zdaniem to czynność, która właśnie zapewnia ogromny spokój. Mam w swoim telefonie taki plik gdzie notuję swoje potrzeby i tzw. zachcianki. Wynotowuję sobie jakie rzeczy będę chciała lub potrzebowała kupić w przeciągu roku. Dzięki temu kiedy patrzę na nasz domowy budżet widzę, czy będę mogła sobie na nie pozwolić i wtedy szukam rzeczy w dostępnym dla mnie przedziale cenowym.

Robiąc zakupy w internecie mogę np. używać filtrów dotyczących ceny. W ten sposób nie patrzę nawet na to, na co mnie nie stać. Tak by nie korciło i by po prostu nie było mi przykro.

O tym jak robić zakupy w internecie bezpiecznie, sprawnie i oszczędnie przeczytasz tutaj:

Zakupy w internecie – 20 sprytnych zasad, dzięki którym zaoszczędzisz czas, pieniądze i nerwy

Oprócz tych prostych list prowadzimy plik w excelu z naszymi domowymi wydatkami. Od 3 lat doskonale wiemy na co i ile wydajemy i jak rosną nasze zarobki. Dzięki temu możemy przewidzieć czy damy sobie radę ze spłatą kredytu, urządzeniem nowego mieszkania albo jakie zajęcia czy formę opieki nad maluchem możemy wybrać gdy podrośnie.

Jeśli też chcesz zapisywać swoje wydatki tak by panować nad domowym budżetem apisz się do mojego newslettera i odbierz darmowy sprytny budżet domowy.

budżet domowy

Pamiętaj, że oszczędzanie to nie jest odbieranie sobie przyjemności z życia, rezygnacja ze spontaniczności i ciągła udręka. To wręcz przeciwnie, sposób na wygodne, spokojne życie i możliwość wyboru tego na czym naprawdę Ci zależy.

A Ty? Jak dbasz o swoje finanse i planujesz wydatki? Może zupełnie się nad tym nie zastanawiasz, albo masz inny system oszczędzania? Jestem bardzo ciekawa jakie masz doświadczenia i przyzwyczajenia 🙂

Słyszałaś już o grupie Sprytnych Pań Domu? Nie? Chcesz być super zorganizowana, odpoczywać i realizować swoje pasje? Koniecznie się do niej zapisz klikając w tę grafikę. O tu, tu. Pod spodem 🙂

sprytne panie domu

Zobacz także

  • Uważam, że warto oszczędzać. W mojej rodzinie to praktykuję, ponieważ oszczędności dają poczucie bezpieczeństwa na wypadek np. niespodziewanej choroby czy bardziej błahych problemów jak zepsuty samochód czy pralka. Lepiej jest się wówczas poratować własnymi środkami niż kupować/naprawiać za bankowe. Budżet też prowadzimy i wiedza np. o tym ile miesięcznie wydajemy na jedzenie czy choćby na pieluchy na synka best bardzo cenna.
    Nie jestem też z drugiej strony jakaś skrajnie oszczędna i na kawę na mieście skuszę się bo nie wiem jak Ty Basiu, ale ja uwielbiam przesiadywać, czytać, pracować w kawiarniach. To taka moja słabość:-)
    Za odkładaniem pieniędzy powinno iści jednak jakieś sensowne inwestowanie. Choćby w instrumenty finansowe. Ale widzę, że aby to wszystko śledzić, mieć wiedzę na ten temat to trzeba poświęcić czas… A to chyba dziś jest najtrudniej

    • To prawda, że czas bywa przeszkodą, ale sama wiesz jako młoda mama, że tak naprawdę czasu mamy zazwyczaj dużo więcej niż nam się wydaje. Doskonale rozumiem Twoją słabość :)) Ja np. uwielbiam kremy i tusze do rzęs tylko Clinique czy Lancome, kupowanie książek w wersji papierowej i jedzenie na mieście (takie by spróbować nowej kuchni). Oczywiście teraz kiedy się urządzamy nie szaleje, ale uważam, że jeśli kogoś na coś po prostu stać to nie ma potrzeby oszczędzać na wszystkim. Po to się pracuje i zarabia, by z tych pieniędzy czerpać przyjemność. Nie zgadzam się jednak z życiem ponad stan, bo to jest prawie zawsze droga do zatracenia i przysparzanie sobie niepotrzebnych kłopotów. Klucz to nauczyć się rozumieć na ile naprawdę możemy sobie pozwolić… co myślisz?

      • Chyba muszę się skusić na tusz Lancoma:-) Już kilka osób mi go polecało. A co do oszczędzania to również dochodzę do wniosku, że najważniejsze to nie żyć ponad stan. A co to znaczy nie żyć ponad stan? Kredy na mieszkanie jest dla mnie akceptowalny, ale już kupowania ciuchów i kosmetyków za pomocą karty kredytowej boję się. I masz Basiu rację, że jak się zorganizujemy dobrze to tego czasu jest trochę.To bardziej kwestia wyboru priorytetów. Np. zamiast uczyć się o sposobach inwestowania i instrumentach finansowych wolę pouczyć się w tym czasie języka czy pouczyć się czegoś co mi się przyda w blogowaniu.

        • Haha skuś się skuś :)) Mój ulubiony to Doll Eyes. Nie dość, że ma super szczoteczkę to jeszcze pachnie różą 🙂 Ja też uważam, że kredyty ściśle konsumpcyjne nie są dobre… One też napędzają nasze potrzeby. Bo skoro kupię coś na co mnie nie stać raz, to czemu tego nie powtórzyć i tak to się nakręca. A i czas warto inwestować w realne cele :)) Masz rację!

  • Magdalena Jurczyk

    Generalnie odkładam określoną kwotę + ze wszystkich dodatkowych pieniędzy (premii, dodatkowych fuch, itp.) odkładam 80%, a 20% przeznaczam na zakupy do domu, a czasem na kawę. Póki co jest raczej restrykcyjnie, bo dopiero jesteśmy w połowie zbierania poduszki finansowej, jak uzbieramy, to na pewno będzie więcej luzu i więcej pieniędzy będziemy mogli przeznaczyć, np. na super wakacje.

    • No to mamy bardzo podobnie. My już teraz na tyle mamy wyczucie wydatkowe, że nawet tego nie wyliczamy w działaniu, ale potem w tym naszym pliku w podsumowaniu procentowo się “mniej więcej” zgadza. Fajnie, że są na świecie ludzie, którzy mają takie samo podejście do oszczędzania. :))

  • Magdalena Jurczyk

    Prowadzę budżet – to podstawa. Odkładam na cele oszczędnościowe i rezygnuję z wydatków, na które nas nie stać. Na jedzenie na mieście, hobby czy ubrania mam określoną kwotę, której się trzymam. I najpierw odkładam oszczędność, a potem wydaję resztę wypłaty

    • Super i tak trzymaj. Ja prawdę mówiąc już nie mam określonych kwot, ale na bieżąco sprawdzam ile poszło na co i pewnych limitów staram się nie przekraczać. A mam pytanie, masz jakiś procent jaki oszczędzasz, czy to jest np. konkretna kwota?