Podsmartowanie kwietnia – peeling Origins i inne cuda

peeling origins

Kwiecień był dla mnie bardzo ciężki. Nie będę się skarżyć, bo nie o to chodzi, ale solidnie dostałam w tyłek. Za to zrealizowałam swoje wielkie marzenie, kupiłam sobie kilka fajnych, małych rzeczy i do tego sprawiłam sobie wielką przyjemność.

Kilka małych rzeczy czyli peeling Origins i coś jeszcze

Już od dłuższego czasu jestem zauroczona kosmetykami Origins. Nie są to co prawda wcale naturalne kosmetyki, ale jednak jakoś dobrze mi się sprawdzają i po prostu bardzo je lubię. Niestety są też dość drogie dlatego czyham na okazje lub zamawiam je na prezenty. Moją ulubiona serią jest Ginzeng o przewspaniałym zapachu, który z rana budzi mnie do życia. No dobra budzi mnie głodny głodomór, ale zapach pomaga mi się ocucić.

Peeling Origins Ginzeng kupiłam z 20% rabatem za 55 zł

peeling origins

Oprócz peelingu Origins kupiłam sobie też już drugą parę spodni z H&M. Jest teraz dostępna taka seria za ok. 60 zł – zwykłe spodnie elastyczne z gumką. Mam jasne szare, a teraz dokupiłam czarne. Dość solidnie zbierają kłaczki jak to czarne spodnie, ale za te cenę: luksus.

Na przełomie kwietnia i maja na FB poprosiłam Was o radę w sprawie baaardzo spierzchniętych ust. Dostałam całe mnóstwo propozycji i kupiłam już 3 pomadki na testowanie. Na razie używam Tisane i jestem zdumiona, że jeszcze nigdy wcześniej jej nie próbowałam, bo jest naprawdę świetna. Polecam.

peeling origins

Wielka przyjemność

Moją wielką przyjemnością było pójście do kosmetyczki. Rzadko to robię, ale teraz postanowiłam, że henna rzęs i brwi to będzie mój stały repertuar. Od dawna wiem, że jest to genialny sposób nie tylko na lepszy wygląd, ale też na mega oszczędność czasu. Wszystko co da się zrobić samemu robię, ale to po prostu nigdy nie wychodzi mi tak dobrze. Polecam szczególnie jeśli jak ja macie jasną oprawę oczu i jeśli jest ona jak u mnie jaśniejsza od koloru włosów!

Moje wielkie marzenie

Moim marzeniem już od paru lat był aparat. Ale od kiedy mam bloga to marzenie stało się monstrualnie duże. Ze względu na niedługą wyprowadzkę nie mogłam pozwolić sobie na żaden szał ciał, ale i tak jestem najszczęśliwsza i już wszędzie zabieram go ze sobą. Kupiłam CANONA 1300d – podobno w sam raz dla początkujących, czyli wypisz wymaluj i sfotografuj JA!

peeling origins

KSIĄŻKI

Mam też mocno „efektywny” miesiąc za sobą. Przeczytałam:

Co ludzie sukcesu robią przed śniadaniem

Wpis o tej książce przeczytasz tutaj:

Jak wykorzystać czas, którego nie mamy czyli co ludzie sukcesu robią przed śniadaniem

Mądrzej, szybciej, lepiej. Sekret efektywności

Jak zostać Panią swojego czasu. Zarządzanie czasem dla kobiet.

peeling origins

Wynotowałam sobie cenne wskazówki i powoli wdrażam nowe nawyki – bo co nagle to po diable. O!

Życzę Wam cudownego maja i czekam na Wasze najlepsiejsze najlepszości kwietnia.

Inne wpisy, które mogą Ci się spodobać:

Rzeczy, na których nie oszczędzam

Jak wykorzystać czas, którego nie mamy czyli co ludzie sukcesu robią przed śniadaniem

Podsmartowanie marca – mądrzej szybciej lepiej czyli małe zakupy

  • Nie wyobrażam sobie życia bez henny. 😀 „Hennuję” się od 15 roku życia, delikatnie, ale efekt jest wielki. Bez niej czuję sie jakbym nie miała brwi, bo są z natury bardzo jasne. A, oczywiście, nie chciałoby mi się codziennie rano ich przyciemniać.

    Gratuluję zakupu aparatu! 🙂 Niech służy.

    • No henna to jest wynalazek mistrz :))) Szczególnie przy jasnej oprawie oczu. Wygląda na to, że mamy to samo 🙂 A dziękuję bardzo, powiem szczerze, że cieszę się nim jak dziecko :)))