Podsmartowanie lipca czyli miesiąc dla mojej wewnętrznej zakupoholiczki

zakupy

Lipiec to miesiąc wyprzedaży. Jak zatem uczcić go lepiej niż zakupami. I to niezwykle sprytnymi zakupami. Od paru lat praktykuję zwyczaj kupowania na wyprzedażach rzeczy zimowych. Gdy robi się chłodno, wszystko co ciepłe jest drogie, bo z nowej kolekcji. A ja jestem na to przygotowana, bo nowe zimowe ciuszki, zdobywam jeszcze latem.

Dopóki nie zostałam mamą, na tych wyprzedażach kupowałam także prezenty pod choinkę. Teraz jakoś szkoda mi czasu wyrwać się samej po zakupy, a skrzat na takich łowach mógłby nie wytrzymać. Tak samo jak wózek i moje ręce, które obwiesiłabym nieziemską liczbą siat, siateczek i toreb.

Kto ma czas i ochotę bardzo polecam takie rozwiązanie. Jest bardzo atrakcyjne cenowo, czasowo – bo nie stoi się w mega kolejkach przedświątecznych – i daje spokój duszy. Przez masę zadań świątecznych człowiek może dosłownie odlecieć, a tak przynajmniej jedna rzecz odhaczona wcześniej. No pozostaje tylko piękne pakowanie.

Co kupiłam i ile to wszystko kosztowało?

Dawno już nie robiłam sobie żadnych większych zakupowych przyjemności. A bo nowe mieszkanie, dużo wydatków związanych z malcem i ostatnio kilka wyjazdów. Ale co tam, raz się żyje. Poza tym jak zaraz się przekonasz mimo wielu łupów mój stan konta nie został poważnie obciążony.

Kupiłam dokładnie:

  • 3 bluzki po 26 zł
  • 2 pary butów 60 i 40 zł
  • 1 sweter 50 zł
  • 1 szal 46 zł
  • bronzer 15 zł
  • maseczkę w płachcie 6 zł
  • krem pod oczy 20 zł
  • woreczki na pranie 12 zł
  • spinacze do bielizny bambusowe 6 zł

W sumie: 333 zł

I najlepsze jest to, że na tej liście każda rzecz była sporo przeceniona, ale też naprawdę potrzebna. Od jakiegoś czasu mocno pilnuję tego co kupuję – nie czuję też gdy rymuję – i kiedy ogarniam szafę, robię sobie listę rzeczy, których mi autentycznie brakuje.

Krok po kroku – ubrania

Trzy podkoszulki z Zary to dowód mojej dojrzałości. Tak dobrze przeczytałaś. W końcu zrozumiałam, że przy mojej figurze lepiej wyglądam z dekoltem w serek. Niestety najbardziej podobają mi się ubrania, które dobrze wyglądają na wieszakach lub kobietach najbardziej do nich podobnych. Niestety lub na całe szczęście ja jestem wszystkim innym, ale na pewno nie wieszakiem. Kupiłam od razu trzy podstawowe, które pasują do większości tego co mam w szafie: biała, czarna i oczywiście w paski.

zakupy

Buty zimowe typu Emu – miałam kiedyś buty Emu, które oprócz tego, że były zabójczo drogie nie wnosiły w moje życie niczego wyjątkowego. Co więcej wiele osób uważa, że taki obów nie komplementuje sylwetki. Być może tak jest, ale dla mnie to najwygodniejsze buty świata. Dwa lata temu kupiłam podobne z Esprit, a tym razem postawiłam na jedną z moich ulubionych marek: Anna Field. Do tego z Zara Kids upolowałam sandałki za 40 zł. Tak na dziale dziecięcym. Co więcej nie tylko tacy mali jak ja mogą tam coś znaleźć. Ja namierzyłam nawet rozmiar 39!

Sweter i szal to znów Anna Field – ubrania tej marki znajdziesz tutaj: ANNA FIELD NA ZALANDO

Szal miałam już kiedyś w wersji różowej, tym razem wybrałam szary. Jest ciepły, miękki i idealny na chłodek. Sweter jest nieco over-sizowy. Idealnie pasuje do moich ubrań i kosztował zaledwie 50 zł. Co prawda nie ma idealnego składu, ale mimo to sprawia wrażenie takiego, w którym nie upocę się jak norka.

Krok po kroku – kosmetyki i dom

Kosmetyki to efekt napadu na Hebe. Było tam wiele przecenionych kosmetyków, ale ja dzielnie trzymałam się listy. Wybrałam bardzo fajny bronzer Misslyn, który oprócz tego, że jest bardzo zacny ma też śmieszne opakowanie. Podoba mi się nie tylko obrazek, ale też to, że łatwo zamyka się na magnes, ma lusterko i jest bardzo, bardzo lekkie.

Do tego kupiłam krem marki Vianek, której jestem mega ciekawa. Jeszcze nie zaczęłam go używać, bo kończę krem do oczu z The Body Shop, ale na pewno dam znać jak się sprawdza.

I ostatni mały grzeszek, zdobyty przy kasie. Koreańska maseczka w płachcie, która zachwyciła mnie przede wszystkim opakowaniem 😉

Dla domu czyli także dla mojej przyjemności w Biedronce kupiłam woreczki na pranie, których moja bielizna bardzo potrzebuje oraz super fajne bambusowe spinacze, których zacznę używać dopiero w nowym domu, gdzie wszystko w końcu będzie do siebie pasowało.

zakupy

A jak Twoje zakupy? Udało Ci się kupić coś fajnego na wyprzedażach? Daj znać w komentarzu.

WPISY, KTÓRE MOGĄ CI SIĘ SPODOBAĆ

Tanie i dobre kosmetyki – moje top 15

Akcesoria kosmetyczne, które naprawdę warto mieć

Jak i gdzie kupować kosmetyki najtaniej

Słyszałaś już o grupie Sprytnych Pań Domu? Nie? Chcesz być super zorganizowana, odpoczywać i realizować swoje pasje? Koniecznie się do niej zapisz klikając w tę grafikę. O tu, tu. Pod spodem 🙂

sprytne panie domu

 

Zobacz także

  • No Basiu sprytne zakupy. Na wyprzedażach jeszcze ubrań na zimę nie kupuję, ale może czas iść za Twoją radą.

    • Bardzo polecam. Można wyhaczyć naprawdę niezłe perełki i w świetnych cenach :)))