Podsmartowanie stycznia i lutego – można się załamać

można się załamać

Ostatnie dwa miesiące nie są moim powodem do dumy. Dałam się wyprowadzić z równowagi komuś tak bezczelnemu, że nie zasługuje nawet na to zdanie, przestałam pisać i do tego po prostu najzwyczajniej w świecie się załamałam. Zwaliła się na nas lista rzeczy, których nawet nie chcę wyliczać, by dziś kiedy jest już znacznie lepiej nie psuć sobie niepotrzebnie humoru.

Tak więc podsumowując można się załamać i skorzystałam rzecz jasna z tej okazji, ale już wychodzę na prostą. Wróciłam do Was i cieszę się, że znów zaczęłam pisać. Życie jest zbyt krótkie i zbyt piękne, by odmówić sobie tej naszej mam nadzieję obopólnej przyjemności.

Remont i przeprowadzka

Dziś właściwie powinnam pokazywać Wam już efekty pracy naszych panów fachowców, ale niestety los chciał inaczej i mieszkamy jeszcze przez kilka tygodni w starym domku. Za to mogę Wam powiedzieć, że praca wróciła na dobre tory, będzie wrzeć i się gotować, a my z wielką chęcią rozpoczniemy pakowanie.

Czekam też na to ze względu na bloga. Chciałabym już robić zdjęcia w nowym wnętrzu, zrobić dla Was te wszystkie podsumowanie i poradniki remontowe, które planuję od miesięcy. No i przede wszystkim zaprosić Was do mojego nowego domowego biura. To na pewno będzie najczęściej i najdokładniej fotografowane przeze mnie miejsce.

Jeśli interesują Cię tematy remontowo/przeprowadzkowo/ogarniające wpadnij przeczytać te dwa teksty, obiecuję, że są całkiem niezłe:

Plusy i minusy kuchni z Ikea

Minimalizm jest frustrujący

Można się załamać, ale po co?

No właśnie, bo depresja nie jest twórcza i generalnie szkoda na nią czasu. Postanowiłam więc odpocząć nieco od blogowego kieratu i przedsięwzięłam kilka aktywności:

  • skupiłam się na zarządzaniu sprawami remontowymi czyt. odhaczaniu po kolei co jest do zrobienia i słuchaniu sprytnego pana domu jak mówi, że nie warto płakać
  • kupiłam karnet na pilates i odbyłam wszystkie treningi jak należy, teraz zasadzam się na siłownię
  • przestałam jeść szajsy, a skupiłam się na lepiej skomponowanych zakupach
  • kupiłam sobie Vogue’a, znalazłam czas by go przeczytać i tak podoba mi się okładka
  • wróciłam do oglądania filmów co kocham i uwielbiam

można się załamać

Tak oto przed Wami lista filmów i jeden serial, które naprawdę podniosły mnie na duchu. Jeśli czegoś z niej nie znacie, albo nie widziałyście uczciwie mówię, że wszystko WARTO:

  • Love, Rosie
  • It’s Complicated
  • Me Before You
  • Sztuka kochania
  • Lady Bird
  • Hart of Dixie (serial)
  • Planeta Singli

*** wszystkie tytuły podaję w wersji oryginalnej. To nie żaden lans, po prostu zazwyczaj polskie tłumaczenia tytułów przyprawiają mnie o (w najlepszym przypadku) mdłości więc zostaję przy tej mniej bolesnej wersji.

SMARTNE REKOMENDACJE

Na koniec jeszcze kilka moich polecajek. Oczywiście są fajne blogi, fajny sklep i fajne fajności.

Tabayka – blog Ani, która jest mi szczególnie bliska. Łączy nas równanie „x minus 1”. A co ciekawe wzajemna sympatia zrodziła się z mojej strony na pewno bez tej wiedzy. Ania pisze o macierzyństwie i o bajkowym życiu w ciepłym cieple rodziny.

Kameralna – blog Doroty, która pięknie upraszcza, fotografuje i sprawia, że stajemy się bardziej uważne. Wracam na jej bloga już od lat i mogę śmiało powiedzieć, że była jedną z moich największych inspiracji gdy zakładałam Smart Nest.

Stylowy Niezbędnik – a to sklep internetowy gdzie możecie w normalnej cenie kupić chyba najsłynniejsze notatniki Leuchtturm do prowadzenia Bullet Journal. Są prawie wszystkie kolory i do tego wiele jest dostępnych w wersji w kropki.

Uber Eats – ja wiem, że pewnie jestem lekko mówiąc urocza ze swoim spóźnionym zachwytem zamawiania jedzenie do domu, ale to jednak nie to samo. Wreszcie naprawdę bez gadania z ludźmi, którzy często nic nie słyszą, bo się „ktoś garami tłucze” można zamówić dobre i lekkie jedzenie w naprawdę krótkim czasie. Kilka razy w tej zimowej masakrze ta aplikacja uratowała mój żołądek.

Oczywiście nieustannie i nadal polecam Wam moją listę książek na 2018. Przeczytałam jak na razie 6, ale planuję przyspieszenie w sezonie letnim.

A Ty jak sobie radzisz zimą? Czy dołączyłaś już do znanej wszystkim grupie na FB o wdzięcznej nazwie nakłaniającej zimę do odejścia? Może jesteś znacznie bardziej dzielna i o tej porze roku, mimo zimnych wiatrów tryskasz energią? Daj znać! No można się załamać czy nie?

Zobacz także