Podsmartowanie września czyli miesiąc zakupowych zmian

w mojej szafie

To był ciężki, wesoły i bardzo intensywny miesiąc. Było dużo radości, ale też ciężkiej pracy i potyczek bardzo różnej natury. Właściwie cieszę się, że jest już za nami i możemy odetchnąć przed kolejnymi wyzwaniami.

Na dobre rozkręciła się moja praca jako freelancer, blog jest w coraz lepszej formie, a skrzat skończył roczek. Do tego wkrótce czeka nas przeprowadzka i pewnie będzie to też materiał do nowych wpisów. I właśnie przeprowadzka i związane z nią oszczędności i kalkulacje spowodowały, że postanowiłam zmienić nieco swoje podejście do zakupów.

Porządek w ubraniach i lepsze zakupy

Co prawda od jakiegoś już czasu dbam bardziej by nie kupować, rzeczy których nie będę nosić ale teraz po uporządkowaniu szafy ulepszyłam jeszcze bardziej swoje postanowienie poprawy. Stworzyłam listę rzeczy, których mi brakuje i z nią ruszyłam na zakupy z kuponami z akcji Stylowe Zakupy.

O porządkach w szafie napisałam tutaj: Zorganizowana i funkcjonalna szafa w 2,5h

Postanowiłam, że kupię raz ale więcej rzeczy, bo zwyczajnie nie mam czasu na latanie po sklepach, a chciałabym dobrze czuć się w swoich ciuchach. Ponieważ nie chodzę do pracy do biura to nie muszę ubierać się elegancko. Jednak codzienne chodzenie w dresie naprawdę rozleniwia i robi ze mnie klopsa. Może to jest zabawne, może nawet bardzo, ale jak mam na sobie jeansy od razu mniej jem, siedzę prosto i po prostu lepiej się ze sobą czuję.

Styl, rozmiar i nowe podejście

Ponieważ jednak w ciągu dnia opiekuję się skrzatem potrzebuję mieć ubrania, które są wygodne. I tak postawiłam na styl, który można po części nazwać smart casual. O taka właśnie jest sprytna 🙂

Odkryciem jest dla mnie, że kupując raz a dobrze siłą rzeczy kupiłam ubrania, które po prostu do siebie pasują i rano mam przyjemność z ich zakładania. Wiem co do czego ubrać i jest mi po prostu miło je nosić.

Co najważniejsze i co najbardziej mi wszystko ułatwiło to kupowanie kilku kolorów jednej rzeczy, która dobrze na mnie leży. Mega rozwiązanie, które dawniej – NIE MAM POJĘCIA DLACZEGO – wydawało mi się dziwne 😉

I w końcu wybrałam się na brafitting, bo to od dawna było coś co mi mocno doskwierało. Szczególnie po karmieniu dobranie porządnej bielizny to naprawdę wręcz podnosząca komfort życia konieczność. Jeśli jeszcze nie macie tego za sobą polecam i proszę, nie zwlekajcie!

Nowe w mojej szafie

Bielizny nie będę pokazywać w pełnej krasie. Bo jakoś tak zostawmy nieco tajemnicy. Ale moja damska solidarność nakazuje mi ujawnić Wam ten jeden biustonosz, którego na sobie nie czuję i za to kocham go miłością najczulszą. Jest biustonoszem-niewidkiem i nieczutkiem. Brawo on!

Lepiej a mniej czyli kosmetyki, które są dla mnie

Kupiłam tylko takie kosmetyki, które mi służą i mimo że są droższe to wiem, że mając je nie muszę eksperymentować. Oczywiście tam gdzie mogłam użyłam 20% zniżki – czyli w Sephorze.

w mojej szafie

  • OGX szampon nawilżający z kokosem – nie używam odżywek, bo to moje włosy za bardzo obciąża. Dwa razy w tygodniu nakładam tylko maseczkę.
  • Krem Ginzeng Origins – to już drugie opakowanie i jestem w nim zakochana. Naprawdę nawilża i rozświetla skórę. Do tego pachnie jak energia do życia, a tego mi właśnie potrzeba.
  • Płyn złuszczający Clinique – miałam jego próbkę i uważam, że jest idealny. Ma fajny lekko mentholowy zapach i skóra po nim śmiesznie mrowi. Działa super, jego cena jest mniej super, ale za to butla jest tak wielka, że wystarczy mi chyba na okrągły rok.

Jeśli czytacie mojego bloga to na pewno wiecie, że bardzo polecam prowadzenie tzw. wishlist czyli list życzeń zakupowych. Przy okazji tych zakupów, na zaś spisałam sobie kolejne marzenia ubraniowe i kosmetyczne. Na razie mam tyle, że przez 2-3 miesiące nie będę niczego potrzebowała. I takie też wyzwanie przed sobą postawiłam, że minimum do końca roku nie kupuję ubrań. Proszę trzymać kciuki. Z tatą skrzata ustaliliśmy, że tylko rajstopy i ewentualnie skarpetki się nie liczą 😉

A Wy kupujecie z listą czy idziecie na żywioł? Podzielcie się swoim doświadczeniem w komentarzach i idźcie na brafitting! 🙂

Słyszałaś już o grupie Sprytnych Pań Domu? Nie? Chcesz być super zorganizowana, odpoczywać i realizować swoje pasje? Koniecznie się do niej zapisz klikając w tę grafikę. O tu, tu. Pod spodem 🙂

sprytne panie domu

Zobacz także

  • Kurcze, kupowanie wielu ciuchów na raz – coś w tym jest. Nie cierpię błąkania się po galeriach handlowych w poszukiwaniu idealnej bluzki, spodni i nie wiadomo czego jeszcze. Listę rzeczy, które muszę kupić, już zrobiłam. na szczęście wiele ich nie ma.

  • Basiu, świetne porady. A widzisz, ja nie wiedziałam o triku polegającym na kupowaniu kilku tych samych modeli ubrań w różnych kolorach. Jeśli Ty mówisz, że to się sprawdza, wobec tego to świetna rekomendacja. Torebkę z Twojej rekomendacji kupiłam i jest super. Taka mała, a taka pojemna:-) Odkąd chodzę najczęściej z wózkiem kompletnie nie sprawdzają mi się duże torby. Są teraz niewygodne. A myślałam kiedyś, że żyć bez nich nie potrafię. Jak to się człowiekowi zmieniają preferencje na poszczególnych etapach życia 😉

    • Ojej jaki piękny komplement mi podarowałaś :* Dziękuję! Cieszę się, żę torebka się sprawdza. U mnie też i mam dokładnie tak samo. Myślałam dawniej, że wielka torba to must-have, a teraz wszystkie leżą i odpoczywają 😉

  • Ja zadziałałam podobnie tej jesieni. 🙂 Czyli lista zakupów i promocje.

    Miałam szczęście trafić do salonu z brafittingiem, kiedy ten jeszcze raczkował w Polsce (jakąś dekadę temu!) i od tej pory cieszę się świetnie dobraną bielizną. Super sprawa, namówiłam parę bliskich pań i nie żałują.

    • Super cieszę się, że też poszłaś tą drogą, bo czuję, że ona jest naprawdę trafna <3 A brafitting meeeeega, to naprawdę poprawia samopoczucie i jakoś od rana mam lepszy humor jak zakładam bieliznę :)))