Poświąteczny relaks – czyli jak dojść do siebie po jedzeniu i rodzinnych dyskusjach

relaks

Mówi się zawsze „święta, święta i po świętach” niby tak szybko mijają, ale jakoś zawsze zdążą mocno zmęczyć. To w końcu kilka dni podczas których przede wszystkim jemy i gadamy. Tradycyjne świąteczne jedzenie do najlżejszych nie należy, a rodzinne rozmowy bywają czasem jeszcze cięższe.

W moim domu nie ma świąt bez zażartych dyskusji politycznych, gospodarczych, religijnych i wszystkich innych kontrowersyjnych. Kłócimy się jednak z głową i nawet jak decybele rosną nikt nie wychodzi pokłócony. Chyba w każdym polskim domu trzeba trochę podyskutować o tzw. „stanie rzeczy”, a te rozmowy bywają baaardzo męczące. Dodając do tego niebotyczne ilości jedzenia mamy niezły miks do strawienia. Święta prawie zawsze okazują się być ciężką pracą.

Leż jak długa

Tak właśnie będę leżeć. Nie cały czas, ale ile mi syn pozwoli. Położę się na wznak i leżeć będę aż zapomnę, że zmęczyłam się gotowaniem, sprzątaniem i wszystkim innym co wymagało fatygi fizycznej.

Wyłącz wszystkie odbiorniki

Po takiej dawce bodźców my z mężem fundujemy sobie dzień z książką i gazetką. Nie oglądamy telewizji, nie puszczamy głośnej muzyki i dajemy sobie czas, by uspokoić głowę i wrócić do życia z pełną baterią. Moja rodzina to istny włoski klan – sami więc rozumiecie, że tylko cisza może pomóc. Zobaczcie książki, które polecam na prezent – tutaj – są też idealne na taki dzień relaksu.

Detoks pokarmowy

Oczywiście jak to po świętach zostaje mnóstwo jedzenia. Ja staram się nie rzucać już na ciasta i zaczynam dzień od szklanki ciepłej wody z cytryną. Z rana parzę sobie dzbanek naparu z kopru włoskiego i rumianku. Taką herbatkę popijam przez cały dzień. Dużo wody, mniejsze porcje i po dwóch, trzech dniach dochodzę do siebie. W sam raz na wyżerkę sylwestrową!

relaks

I co dalej?

Planowanie świąt i zakupy prezentowe zaczynam zwykle dużo wcześniej. Dlatego Boże Narodzenie to dla mnie taki dłuższy projekt, którym żyję przez jakiś czas. Gdy się kończy czuję, że by złapać nowy rytm muszę zaplanować następne tygodnie. Wypełniam kalendarz, spisuję listy do zrobienia, czasem planuję wakacje lub cele na nowy rok.

Postanowień już nie spisuję. Nauczyłam się, że lepiej wprowadzać zmiany od razu, a zamiast noworocznych postanowień spisuję swoje cele i marzenia często nawet bardzo długoterminowe. Tym z Was, które czują, że ten rok nie należał do najlepszych polecam listę sukcesów i przyjemnych momentów. Żaden rok nie jest zupełnie stracony, bo wszystko zależy od naszego nastawienia.

Taki czas dla mnie na odpoczynek i planowanie to zbawienie przed nowymi wyzwaniami i możliwość spokojnego powrotu do życia, obowiązków i normalnego rytmu dnia.

Też uderza w Was ten sam poświąteczny syndrom zmęczenia? Co robicie, by zresetować się po świętach?

Zdjęcia pochodzą z serwisów pexels i pixabay.

Słyszałaś już o grupie Sprytnych Pań Domu? Nie? Chcesz być super zorganizowana, odpoczywać i realizować swoje pasje? Koniecznie się do niej zapisz klikając w tę grafikę. O tu, tu. Pod spodem 🙂

sprytne panie domu

Zobacz także

  • Mhm… Detoks pokarmowy, przydałby mi się bardzo. Tymczasem przeniosłam się od jednej rodzinki do drugiej i czeka mnie powtórka z jedzenia. 😉

    Szczególnie spodobała mi się Twoja rada o liście sukcesów i przyjemnych chwil. Dla mnie 20116 był okropnym rokiem, bardzo ciężkim… Spróbuję znaleźć w nim jakieś plusy, zanim zamknę za nim drzwi.

    • Ja też już po dwóch rodzinkach i czuję się jak kula 😉

      Dla mnie takim rokiem był 2015 i to wtedy właśnie wpadłam na pomysł takiej listy. Myśl o tym, że tak długi czas w mojej głowie stał się czymś okropnym dobijała mnie jeszcze bardziej… Ten rok też był ciężki, ale jego końcówka okazała się być najlepsza na świecie. W leżaczku obok mnie drzemie maluch i nic więcej mi teraz nie potrzeba :))