Sposoby na udaną zimę – co robić, gdzie się podziać, jak żyć?

sposoby na udaną zimę

Po wczorajszym dramatycznym odkryciu postanowiłam się nie załamywać i spróbować znaleźć sposoby na przeżycie tej zimnej pory. Siadłam przed kompem i pogrzebałam po necie. Ku mej wielkiej uciesze okazało się, że jest przecież całe mnóstwo rzeczy, które można przedsięwziąć w oczekiwaniu na wyższe temperatury.

Samoodrastające warzywa – zimowa-domowa uprawa

Nie będę polecać Wam jedzenia, bo to rzecz oczywista. Trzeba jednak z nim uważać. Wraz z przyrostem masy tłuszczowej opadnie nam entuzjazm na wiosnę, gdy okaże się, że trzeba pokazać więcej ciałka. Zatem zamiast samego jedzenia polecam Wam jego uprawę.

Taką domową samoodrastającą, którą znalazłam tu, o właśnie w tym miejscu. Nie wiem jak Was, ale mnie ta perspektywa napawa dużym optymizmem. Latem na działce mamy cukinie, fasolkę, różne owoce. Uwielbiam zbierać własne plony. Teraz nawet zimą może uda mi się wyhodować coś własnego!

Wyzwanie czytelnicze – czytaj nie tylko dla przyjemności

Książki to samonasuwające się rozwiązanie na pochmurne, zimne dni. By je trochę podkolorować pomyślałam, że warto założyć sobie w końcu konto na Good Reads i zacząć się na nim udzielać. To bardzo fajne miejsce, dla tych którzy lubią czytać. Można sobie zaznaczać książki i listy do przeczytania. Podejmować wyzwania czytelnicze – czyli np. 100 książek, które trzeba w życiu przeczytać, czy wystawiać opinie tym już przeczytanym.

Własne kosmetyki – hobby w sam raz na zimę

Pocieszeniem w tę zimową porę może być także ciepła kąpiel czy inny zabieg kosmetyczny. Ja jestem zwolenniczką tych wykonywanych w domu, samodzielnie. Do tego można robić sobie kosmetyki. To duża satysfakcja i naprawdę dobre efekty. Od urodzenia synka zarzuciłam trochę to hobby, ale trzeba do niego wrócić, koniecznie! Spodziewajcie się zatem niedługo jakiegoś postu z cyklu – kosmetyki DIY.

Mój przepis na balsam do ust i na lawendowy peeling.

Odkrycie zeszłej zimy – łyżwy

Latem zawsze jeździmy na rolkach i bardzo nam się robi smutno na koniec sezonu. W zeszłym roku BARDZO ODKRYWCZO wpadliśmy na pomysł, że przecież zimą można jeździć na łyżwach! I do tego jest mnóstwo miejsc, które oferują tę jakże doskonałą, sportową rozrywkę. I znów równie odkrywczo przypomniałam sobie o tej opcji w tym roku. Lodowiska Warszawy, nadchodzę!

Seriale – czyli jak przyjemnie wytracić bardzo dużo czasu

Seriale to moja wielka miłość od dawna. Zimą tym lepiej się je ogląda, że nie żal nam pogody. To znaczy żal, że musimy na to patrzeć… Ale, ale nie ma się co przejmować, bo na ekranie czekać może na nas wspaniała, często długa przygoda. Oprócz Orange Is the New Black i Divorce dawno już nie obejrzałam żadnego nowego serialu. Zatem tej zimy w planach mam 4 – ile obejrzę tyle moje – warto jest w końcu marzyć!

sposoby na udaną zimęsposoby na udaną zimęsposoby na udaną zimęsposoby na udaną zimę

Kulturalnie – czyli wycieczka o suchym obuwiu

Jak się to dobrze przemyśli to i zimą można wyjść z domu. Pomyślałam, że to idealna pora na nadrobienie zaległości muzealnych. Wiadomo, że są wystawy czasowe, które trzeba zobaczyć w konkretnych terminach. Jednak na stałe ekspozycje zima jest porą idealną. Jak dobrze pójdzie to mam nadzieję podjąć to wyzwanie i odwiedzić Muzeum Narodowe – z wózkiem i kolegą, który w nim stacjonuje.

A jak Wy radzicie sobie z tą cyklicznie ciężką sytuacją??? 😉

Zobacz także

  • Najlepsze są książki, filmy i jakieś zimowe atrakcje np. wspomniane przez Ciebie łyżwy, narty czy sanki. I nie ma co narzekać bo wiele nam to nie pomoże. Trzeba pozytywnie podchodzić do każdej sprawy i na pewno zimę da się przetrwać! 🙂

  • Z seriali to polecam jeszcze Westworld, ja właśnie sprawdzam też The OA (lubię aktorkę z niesamowitych dwóch filmów: Początki, Druga Ziemia).

    • Dzięki wielkie za podpowiedzi, nie znałam żadnego – o Westworld coś tam tylko słyszałam. Ja rozpoczęłam swój zimowy plan serialowy od Narcos i jestem naprawdę pod wrażeniem. Dodatkowy atut to ćwiczenie hiszpańskiego także korzystam podwójnie :))

  • Kosmetyki DIY – tak!!!!!! Ja się zbieram już od miesięcy, aby pomieszać korund z olejem kokosowym 🙂 Chciałabym jeszcze zrobić mydło w płynie.

    • Bardzo zacne plany!! Trzymam kciuki i daj znać jak poszło koniecznie. Ja się teraz przymierzam do zrobienia peelingu kawowego, który już kiedyś zrobiłam i byłam bardzo zadowolona 🙂

  • Bardzo tutaj ciekawie 🙂 Szczególnie masz cudowne pomysły na DIY. To doskonały sposób, aby przetrwać takie mroźne wieczory jak ostatnio. P.S. u mnie teraz -14 stopni i smog, że nic nie widać. Zabieram się zatem za sprawdzanie postów na Twojej stronie 🙂

    • Jak mi miło :))) Cieszę się przeogromnie, że Ci się u mnie tak podoba 🙂 Mam nadzieję, że zostaniesz i będziesz wpadać! Jak tylko się ociepli to będzie więcej DIY – teraz przy tych mrozach i maluchu w domu nie mogę otworzyć okna, żeby wywietrzyć klej czy farbę także zostają kosmetyki – zaglądaj, na pewno niedługo pojawi się coś fajnego :))