To moja wina, że nic nie robię – o celach i postanowieniach

Nie będę pisać o postanowieniach noworocznych, bo ich nie robię. Rok to w perspektywie matki małych dzieci bardzo dużo i zarazem niewiele. To przede wszystkim czas, który ma bardzo wiele sezonów. Dzieci są malutkie, potem siedzą, jedzą, chodzą, mówią i to wszystko ciągle się zmienia. Dlatego dla mnie planowanie tego co będzie na przestrzeni całego roku jest niemożliwe. Po prostu nie wiem, jak moje życie będzie wyglądało za kilka miesięcy. 

Czas, w którym potrafię wyznaczać sobie cele to kwartał. Mniej więcej wiem, co może mnie czekać w takim okresie. Wiem już też, że nie mogę planować zbyt wiele i muszę wyznaczać priorytety. Dzięki temu nie łapię się za wszystko i realizuję to co jest najważniejsze. Jeśli los mi sprzyja robię więcej, jeśli nie – odpuszczam. 

Los czy ja?

Od jakiegoś czasu zmieniłam nieco podejście do „losu”. Owszem są takie sytuacje, na które zupełnie nie mamy wpływu. Po prostu część życia jak zdrowie, wypadki, działania innych pozostają poza naszą kontrolą. Wiem to naprawdę wystarczająco dobitnie. Jednak dzięki temu, że doświadczyłam takiej sytuacji wiem też, jak wiele tak naprawdę jest ode mnie zależne.

Większość z nas i w tym ja z przodu grupy, mamy tendencję do umiejscowiania „winy” za różne okoliczności poza naszą osobą. Chodzi o to, że jeśli nie mogę schudnąć to w przeważającej liczbie przypadków dlatego, że nie wystarczająco się o to staram. Jeśli nie mam osiągnięć w pracy, nauce czy innych dziedzinach, to prawdopodobnie dlatego, że pracuję za mało. Pracuję za mało efektywnie albo po prostu nie mam dobrej strategii. 

Internet to błogosławieństwo

Bardzo często oglądamy kogoś w internecie czy w telwizji i myślimy „o matko im jest tak dobrze, mają taką fajną pracę, osiągnięcia itd.”. Wiele z nich ma dużo szczęścia, ale to szczęście nie jest wolne od ciężkiej pracy. Sama miałam dawniej tendencję do patrzenia na innych i frustrowania się ich sukcesem. Zrozumiałam jednak, że im to z nieba nie spada. Po prostu działają i najczęściej robią to bardzo sprytnie. Mądrze wyznaczają priorytety i realizują cele. Wiedzą co potrafią dobrze, a co powinni zlecić innym. To co nam się udaje jest sumą bardzo wielu naszych decyzji, a nie okoliczności. Te mogą nam jedynie sprzyjać, albo utrudniać. A sukces zapewne odnoszą Ci których te mniej sprzyjające okoliczności nie wytrącają z równowagi i działają dalej. 

Najmądrzejsza rada na świecie

Usłyszałam niedawno najmądrzejszą radę w życiu, która bardzo mi pomogła: work with what you have – czyli działaj z tym co masz. Nie masz czasu na pracę przez 5h pracuj 2h. Brak Ci pomocy przy dzieciach, odpuść to co nieistotne i po prostu daj sobie radę. Nie musi być idealnie, żeby było. Najważniejsza jest codzienna praca i to, żeby mieć cel. 

2019 był dla mnie rokiem absolutnie przełomowym jeśli chodzi o podejście do pracy, rodziny i w ogóle życia. Dotarło do mnie jak wiele zależy ode mnie i jak duża jest moja rola w tym, żeby życie naszej rodziny wyglądało, tak jak ja to sobie wyobrażałam. 

Mam nadzieję, że ten wpis także Wam pomoże spojrzeć na wszystko z innej perspektywy i wyznaczyć sobie realne cele na najbliższy czas. Początek nowego roku to takie nowe rozdanie i to jest motywujące do zmian. A jeśli te zmiany mają sens i możemy je naprawdę zrealizować, to z satysfakcją ominie nas frustracja, która towarzyszy niespełnionym noworocznym postanowieniom.

Zobacz także