Świąteczna lista zadań dla Sprytnej Pani Domu

Gdy czytają to moi przyjaciele i rodzina pewnie trochę się podśmiechują, bo ja zawsze jako gospodyni byłam jak Monica w Przyjaciołach. Wszystko musiało być zrobione na czas, denerwowałam się, że nie wyrabiam i chciałam, żeby przede wszystkim na duże okazje było idealnie.

Otóż po 29 latach życia, co uważam za zupełnie szybko, doszłam do wniosku, że to z grubsza nie ma sensu. I zamiast walczyć z czasem, wolę spędzić miłe chwile w gronie ludzi, na których mi zależy. Choćbyśmy mieli jeść pizze z kartonowego pudełka.

Jak pudełko czekoladek – takie jest życie

Tak naprawdę najbardziej uświadomił mi to nasz ślub, któremu do perfekcji było daleko. Niby wszystko ogarnęliśmy, była lista zadań, wszystko zrobione na czas, ale powiedzmy, że „zawiódł czynnik ludzki”. Wszyscy byli bardzo zmęczeni, inni chorzy, albo przechodzili tzw. trudne chwile. I wiele rzeczy, które miały być nie powiodły się. Było też dużo różnych niespodzianek. Żeby nie być gołosłowną to:

  • na wejście do kościoła czekałam już z tatą gotowi do marszu przez 15 minut, bo moja babcia musiała się wrócić do domu, gdyż przyszła w kapciach
  • kwiaty na stołach miały być w kolorze mojego bukietu, nie były nikt nie wie czemu, ale mama zapewniała mnie, że otóż są doskonałe
  • jadąc do kościoła kabrioletem złapał nas deszcz i kierowca nie umiał założyć dachu – gdy mu się udało gdzieś po drodze, zgubił tablice rejestracyjne z naszymi imionami
  • 1,5h szukaliśmy wszystkich rodziców, żeby im podziękować – co któreś się znajdywało inne znikało
  • podczas wjazdu tortu miał zabrzmieć dumnie hymn ligi mistrzów dla mojego męża – zabrzmiał, ale w wersji remiksowej i nawet on nie rozpoznał co do za pieśń

A to jeszcze nie wszystko i powiedzmy, że resztę zachowam już dla nas. Chodząc później na wiele wesel żałowałam, że u nas nie było tak jak chciałam. Oczywiście te wszystkie sytuacje były śmieszne i ja zawsze się z nich śmiałam, ale gdzieś w sercu nie mogłam się pogodzić z tym, że nie dopilnowałam choćby tej dekoracji. Bo patrzę na zdjęcia i widzę jak w porównaniu z nami niektórzy mają pięknie udekorowane sale.

Zamiast się porównywać lepiej robić coś po swojemu

I to jest właśnie moje zadanie numer jeden, które wpisuję na noworoczną listę zadań. To zawsze był mój wielki grzech, ale zamierzam nad tym pracować. A porównywanie się to chyba jeden z najczęstszych blogowych tematów, które zawsze poruszam z moją Olą z Wild Rocks, gdy spotykamy się na blogerskie ploteczki. I tak jadąc pociągiem z See Bloggers dyskutowałyśmy co możemy zrobić razem. Pierwszym pomysłem była lista zadań z wszystkimi obowiązkami na święta. Ale jak zaczęłam ją przygotowywać to dotarło do mnie, że to zupełnie nie ma dla mnie sensu.

Ważniejsze od sprzątania, gotowania i zakupów są dla mnie święta same w sobie. Ten okres świąteczny powinien mieć w sobie jakąś magię i tę magię spisałam dla Was w punktach. A Ola ją pięknie udekorowała.

Mam za to świąteczną listę zakupów i sprytne porady na świąteczne zakupy, które są zupełnie z sensem.

Świąteczna lista zadań dla Sprytnej Pani Domu – do pobrania

Oto jest, specjalnie dla Was – choć i my z niej skorzystamy – świąteczna lista zadań albo nawet świąteczne Bucket List.

lista zadań

Pobierzcie ją i naprawdę zróbcie w te święta coś dla siebie i bliskich. Nie ganiajcie za tym co nie ważne, bo lepiej jest zdecydowanie zrobić punkt 10 niż robić generalne porządki i zdecydowanie najlepiej jest zrobić punkt 19 niż mieć nawet najbardziej perfekcyjnie zrobione 12 wigilijnych potraw. I pamiętajcie „It’s the season of love and understanding” <3

Podoba Ci się taki sposób na Święta? Będzie mi bardzo miło jeśli udostępnisz ten wpis i pozwolisz swoim znajomym skorzystać z tej sprytnej świątecznej listy zadań.

Mam nadzieję, że te Święta będą dla Was naprawdę wyjątkowe i sprytne rzecz jasna 🙂

Inne moje świąteczne wpisy znajdziesz tutaj:

Zobacz także